------
****S*A*R*A*H****
Było dość gorąco jak na Wielką Brytanię. Uwielbiałam taką pogodę. Po niebie leniwie snuły się białe obłoki, a słońce oślepiało porannymi promieniami. Delikatny wietrzyk pieszczotliwie muskał moje ciało.
- Ellie, spóźnimy się! - krzyknęłam stojąc przy aucie. Justin i Andy już siedzieli w swoich fotelikach. Dziś to ja musiałam ich odwieźć do przedszkola. - Ellie! - krzyknęłam znowu. Powoli zaczynałam tracić cierpliwość. Nie mogę się spóźnić do pracy!
W końcu w drzwiach pojawiła się postać mojej młodszej siostry. Przewróciłam oczami i wsiadłam do samochodu. Chwilę później byliśmy w drodze do przedszkola gdzie chodziły bliźniaki. Kątem oka spojrzałam na Ellie. Malowała usta błyszczykiem patrząc w lusterko. Ubrana była w różową spódniczkę i białą bluzkę. Jej blond włosy były wyprostowane i starannie ułożone.
Przeniosłam wzrok na drogę. Znałam ją na pamięć. Po kwadransie parkowałam przed dobrze znanym mi miejscem. Wysiadłam i poszłam z chłopcami do środka.
-A buziak na pożegnanie? - zapytałam kiedy Andy zamierzał iść do sali. Dał mi całusa i uciekł.
- Nie chcę tam - powiedział Justin trzymając mnie za rękę.
- Ale dlaczego? Tam jest fajnie.
- Nie. Chcę iść z tobą.
- Juju - przytuliłam go kucając. Tylko ja mogłam tak na niego mówić. - Nie mogę zabrać cię do pracy. Później przyjadę i pójdziemy na lody, okey?
- Na pewno?
- Tak. Dawaj buziaka i biegnij.
Pocałował mnie i poszedł. Będąc w progu odwrócił się więc pomachałam mu.
Wróciłam do samochodu.
- Spóźnię się - powiedziała Ellie z wyrzutem patrząc na komórkę.
- Trzeba było jeszcze dłużej się szykować.
Nie odezwała się. Przez całą drogę patrzyła za okno. Nawet nie próbowałam nawiązać z nią jakiegokolwiek kontaktu, bo poszłoby to na marne.
- O której kończysz? - zapytałam parkując przed szkołą.
- O 3 p.m
- Przyjadę po ciebie.
- Okey.
Wysiadła, a ja ruszyłam do pracy. Otworzyłam okno i moją twarz owiał delikatny podmuch. Pogoda sprawiła, że miałam bardzo dobry humor. Czułam, że ten dzień będzie inny. Wyjątkowy. Ale w sumie sama nie wiem dlaczego.
Na parkingu przed hotelem byłam dziesięć minut przed czasem. Jest dobrze. Wysiadłam i nacisnęłam przycisk blokujący drzwi. Wiejący wiatr sprawił, że na mojej skórze pojawiła się gęsia skórka.
Znów miałam na pierwszą zmianę. Wolałam pracować za dnia niż w nocy. Jakoś tak było o wiele lepiej. Choć nocą był prawie zerowy ruch. Jednak ja nie lubię siedzieć bezczynnie.
Hotel Eagles był prestiżowy przez co byliśmy przyzwyczajeni do widoku gwiazd czy innych znanych osobistości. Nie zdziwił mnie zbytnio widok ochroniarzy stojących przed wejściem. Po chwili głównymi drzwiami wyszedł Mark Zuckerberg. Albo po prostu ktoś podobny. Wzruszyłam ramionami i bocznym wejściem weszłam wprost do kuchni.
- Hej - przywitałam się z Angelą, moją koleżanką z pracy. - Hej.
Poszłam do pokoju socjalnego gdzie znajdowały się nasze szafki. Wyciągnęłam z torebki kluczyk i otworzyłam szafkę podpisaną 'S.Markwood'. Zdjęłam letnią sukienkę i ubrałam pudrowe rurki i firmową bluzkę. Do kieszonki znajdującej się na lewej piersi przypięłam tabliczkę z imieniem. Wychodząc z pomieszczenia wpadłam na mojego szefa.
- O, Sarah! Właśnie cię szukałem.
- Coś się stało? - zapytałam przestraszona.
- Nie. To jest Jennifer. Od dziś ma u nas praktykę. Zostawiam ją pod twoją opieką.
- Mmm... dobrze. Sarah - powiedziałam podając rękę nowej dziewczynie. Posłałam jej uśmiech.
- Jennnifer.
Był mały ruch przez co praca była przyjemna. Jednak sielanka nie trwała wiecznie. Podczas pory obiadowej klienci hotelu zaczęli się schodzić. Jennifer zdarzyło się kilka wpadek. Było mi jej szkoda kiedy jeden z biznesmenów zaczął na nią krzyczeć. No ale trudno. Praca w takim hotelu jest jak szkoła przetrwania. Tu nie ma miejsca na łzy czy fochy.
To ja wzięłam zamówienie od czterech chłopaków siedzących przy stoliku czwartym.
- Hej! - powiedział brunet.
- Mm.. hej - powiedziałam speszona. - Mogę przyjąć zamówienie?
Chłopacy kolejno podawali mi dania, na które mieli ochotę. Uśmiechnęłam się i wróciłam do kuchni. Zdałam zamówienie i musiałam iść na salę zebrać naczynia. Był wielki ruch przez co każda sekunda była na wagę złota. Po powrocie do kuchni usłyszałam, że danie dla chłopaków jest gotowe. Wzięłam talerze i sztućce po czym poszłam na salę.
- Oooo, nasza ulubiona kelnereczka! - odezwał się jeden z chłopaków. - Dean jestem.
- Mm, miło mi.
- A ty to?
- Sarah! - powiedział radośnie brunet, który dosłownie przed sekundą poprawiał mi tabliczkę z imieniem przyczepioną do bluzki.
- Ładnie.
- Dzięki - uśmiechnęłam się. - Coś na deser?
- Emmm... pomyślimy jeszcze, nie chłopaki?
- Yep.
Odwróciłam się i wróciłam do kuchni. Miałam chwilę przerwy więc postanowiłam coś zjeść. Wzięłam sobie sałatkę i usiadłam przy stole. Wiedziałam, że muszę się spieszyć, bo zaraz będzie trzeba przynieść naczynia albo zanieść zrealizowane zamówienie.
Tak jak myślałam, za chwilę musiałam iść na salę. Podeszłam do stolika chłopaków.
- Oooo - uśmiechnął się brunet.
Posłałam mu uśmiech. Był naprawdę słodki.
- Deser? - zapytałam.
- Polecisz nam coś?
- Hmm.. szarlotka z lodami? Trochę dziś gorąco.
- Taaaak, gorąco - powiedział brunet.
Uśmiechnęłam się ponownie.
- Daj mi, Sean - brunet wyciągnął rękę po telefon do swojego przyjaciela.
Biorąc komórkę przewrócił szklankę, a sok pomarańczowy wylał się prosto na mnie mocząc mi koszulę i spodnie.
- Boże, przepraszam! - powiedział chłopak przerażony.
- Nic się nie stało - posłałam mu uśmiech.
Brunet wziął serwetkę i zaczął wycierać mi spodnie.
- Wyżej, Kieran. Wyżej - powiedział jeden z jego kumpli.
- Nic się nie stało - powtórzyłam odrywając jego rękę od moich... miejsc intymnych.
Chłopacy wybuchnęli śmiechem. Oprócz... Kierana?
- To co, szarlotka? - zapytałam.
- Mhmm, poprosimy.
Wzięłam brudne talerze i szklanki po czym wróciłam do kuchni. Dałam wszystko na zmywak i zdałam zamówienie. Poszłam do pokoju socjalnego przebrać się. Na szczęście miałam w szafce leginsy i dodatkową koszulę. Wchodząc do kuchni Angela powiedziała:
- Szarlotka zaniesiona. Fajni, nie?
- Kto?
- Ci od szarlotki. Z czwórki. To ci z tego zespołu, nie?
- Eee?
- No ten... pokój... nie pamiętam.
Roześmiałam się.
- Przepraszam - usłyszałam za sobą znajomy mi głos. Odwróciłam się i zobaczyłam... Kierana.
- Tu nie można wchodzić.
- Ja wiem - wycofał się. - Ale chciałem przeprosić.
- Nie ma za co. Nic się nie stało.
- Zabrudziłem ci ubrania.
- Wypiorę - wzruszyłam ramionami.
- Ymm.. to ja jeszcze raz przepraszam. Pa - wrócił na salę.
- Uuuu - usłyszałam za sobą Angelę.
- Co?
- Ktoś tu się zakochał.
- Przestań - rzuciłam idąc po talerz dla pana siedzącego przy stoliku numer jeden.
Godzinę później kończyłam pracę.
- Co u Tommiego? - zapytała Angela kiedy przebierałyśmy się.
- A wszystko dobrze. Przesypia już całe noce - powiedziałam dumnie.
- Mój wielki chłopiec!
Ubrałam kurtkę i wzięłam ubrudzoną koszulę i spodnie.
Przed hotelem pożegnałam się z dziewczyną i ruszyłam w stronę auta.
- Hej! - usłyszałam za sobą. Odwróciłam się i zobaczyłam znajomych mi chłopaków. - Koniec pracy?
- Tak, w końcu - uśmiechnęłam się.
- Tak w ogóle to nie przedstawiliśmy się. Jestem Kieran - powiedział podając mi rękę. - I przepraszam za sok.
- Nie szkodzi. Sarah.
- Dean.
- Sarah.
- Sean.
- Sarah
- Kit.
- Sarah - uśmiechnęłam się. Kit - dziwne imię. Jak Kit-Kat. - Okey, ja lecę. Muszę siostrę odebrać siostrę ze szkoły.
- Będziesz jutro? - zapytał Kieran.
- Oczywiście.
- O której?
- Wywiad?
- Nie... po prostu ciekawy jestem.
- Od rana.
- Ooo, świetnie.
- Pa.
Wsiadłam do auta i pojechałam po Ellie. Stała na parkingu całując się z jakimś brunetem. Nacisnęłam klakson i obserwowałam jakk odrywa się od 'kolegi'. Podeszli do auta i moja siostra pożegnała się z nieznajomym chłopakiem po czym wsiadła do samochodu.
- Hej - powiedziała radośnie.
- Hej. Nowy chłopak.
- Nie. Już dwa miesiące.
Boże, mam uboższe życie towarzyskie niż moja nastoletnia siostra. Świetnie. Po dziesięciu minutach byłyśmy przed przedszkolem.
- Sarah! - powiedział radośnie Justin widząc mnie. Przytuliłam go.
Dwadzieścia minut później byliśmy w domu. Chłopcy pokazali mamie nowe rysunki, a ja przytuliłam Toma, który leżał w salonie na kanapie. Obok niego leżał nasz kot, Gustav.
Przebrałam się i zeszłam do kuchni na obiad. Po posiłku Justin podszedł do mnie i powiedział:
- Teraz lody!
- Chcesz iść?
- Tak!
- To przebiorę Toma i pójdziemy do parku.
- Toooom! - krzyknął mój brat biegnąc na górę do mojego pokoju.
- Idziesz dziś do szpitala? - zapytałam rodzicielkę.
- Tak, mam nockę.
Przytuliłam ją. Wiedziałam, że tego nie lubi. Było jej ciężko. Mi też było, ale musiałyśmy dać sobie radę.
Poszłam do swojego pokoju. Justin stał na moim łóżku i zaglądał do łóżeczka. Zabawiał Toma pluszakiem.
- Idź do mamy. Przebierze cię - powiedziałam.
Chłopiec poszedł do siebie, a ja ubrałam sukienkę po czym wybrałam ubrania dla dziecka.
- Idziemy na spacer - powiedziałam do Toma leżącego na łóżku. Uśmiechnął się do mnie.
Kilka minut później razem z bliźniakami i Tomem szłam do parku. Siedziałam na ławce czytając książkę, a moi bracia bawili się na placu zabaw. Założyłam okulary przeciwsłoneczne i delektowałam się ciekawą lekturą na świeżym powietrzu. Po dwóch godzinach poszliśmy na lody i wróciliśmy do domu.
- Ellie nie ma? - zapytałam zauważając nieobecność mojej siostry. Zawsze siedziała w salonie oglądając MTV.
- Jest u siebie z jakimś chłopakiem.
- Wysoki brunet?
- Tak. Znasz?
- Nie. Widziałam jak całowali się przed szkołą.
Moja mama nic więcej nie powiedziała. Nakarmiłam i przebrałam Toma po czym położyłam go w salonie. Od razu podszedł do niego Gustav. Ja zaczęłam układać klocki z Andy'm, a moja mama rysowała z Justinem. Po siódmej zaczęła przygotowywać się do pracy.
- Nie idź, mamo - powiedział Justin.
- Muszę kochanie - moja rodzicielka przytuliła go. Wiem, że chętnie rzuciłaby to wszystko.
- Dlaczego?
- Bo musimy mieć pieniążki.
Po jej wyjściu poszłam wykąpać moje dziecko. Kiedy leżałam na łóżku karmiąc Toma, do mojego pokoju weszły bliźniaki. Justin i Andy przytulili się do mnie.
- Chcę do mamy - powiedział Justin.
- Wiem, kochanie - pogłaskałam go po głowie.
- Dlaczego mama musi pracować?
- Bo musimy mieć pieniążki na jedzenie, lody i nowe zabawki.
- Sprzedam zabawki.
Roześmiałam się.
- To nic nie da, kochanie.
Tom najadł się więc chwilę go ponosiłam i położyłam w łóżeczku.
- Idziemy robić kolację - powiedziałam.
Zeszłam z chłopakami na dół. Szybko zrobiłam kanapki i usiedliśmy przy stole.
- A Ellie? - zapytał Andy.
Bez słowa wstałam i poszłam do pokoju mojej siostry. Zapukałam i weszłam nie czekając na słowa pozwolenia. Ellie siedziała na łóżku przytulona do chłopaka i robili sobie zdjęcie.
- Pożegnaj się z kolegą, bo już późno. Myślę, że powinieneś już iść.
- Racja - powiedział chłopak.
Wróciłam na dół i kontynuowałam jedzenie. Po chwili dołączyła do nas Ellie.
- Jak ma na imię nowy chłopak? - zapytałam.
- Charlie - powiedziała dumnie.
- Jesteście w jednej klasie? - zapytałam chociaż wiedziałam, że nie umawia się z rówieśnikami.
- Nie. Jest dwie klasy wyżej.
- Oo, jak się poznaliście?
- Byłam na meczu, a on gra w szkolnej drużynie.
Widziałam, że była dumna. Ja cieszyłam się z jej szczęścia.
Po kolacji posprzątałam i poszłam wykąpać bliźniaki. Potem czytałam im bajkę.
- Sarah.... chcę porozmawiać z mamą - powiedział Justin przytulając mnie.
Wyciągnęłam komórkę i wybrałam numer mojej rodzicielki.
- Ale tylko krótkie 'dobranoc' i idziemy spać. Mama jest w pracy - powiedziałam.
Połączyłam się. Kiedy moja mama odebrała powiedziałam:
- Hej, mamo. Możesz rozmawiać?
- Oczywiście. Coś się stało?
- Nie, ale Justin chce z tobą porozmawiać.
Dałam mu komórkę.
- Kocham Cię, mamo - powiedział. - Dobranoc.
Podał telefon swojemu bratu, który również mnie przytulił. Andy powiedział to samo co jego brat. Potem ja wzięłam telefon.
- Sarah, wszystko w porządku?
- Tak, po prostu za tobą tęsknimy. Kocham cię - powiedziałam. - Widzimy się rano.
- Dziękuję, kochanie. Dobranoc.
Rozłączyłam się i powiedziałam:
- Dobranoc było, a teraz spać.
Dałam im całusy, przeczytałam bajkę i zasnęli. Ja zeszłam na dół. W salonie siedziała moja siostra. Usiadłam obok niej na kanapie. Zaczęłyśmy oglądać film. Po północy leżałam w swoim łóżku. Przypomniał mi się Kieran i jego koledzy. Są naprawdę słodcy. Ciekawe czym jutro zostanę oblana.
-------
Pierwsza notka za nami. Jak się podoba? Z kim będzie Sara? Który z chłopaków poczuje do niej "miętę"? Ale co z Jej dzieckiem? Co z Jego ojcem? Zapraszam na kolejną część. Nie zapomnij o komentarzu :*